Rada Osiedla Podolany
Kronika Podolan
Dla mieszkańców
Ankieta
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
14/12/2009 13:53
WITAMY W NOWEJ ODSŁONIE SERWISU RADY OSIEDLA PODOLANY i zapraszamy do korzystania ! 

Przetłumacz stronę
Kronika Podolan - część III
Piotr Zubielik
MOJE PODOLANY
Część III
MOJE PODOLANY
Część III
Wraz z akcją zasiedlania Podolan, Spółdzielnia Osadnicza pracowników kolejowych z o.o. w Poznaniu wystąpiła do władz z petycją o budowę przystanku kolejowego. Ministerstwo oświadczyło wtedy, że udzieli zezwolenia na budowę pod warunkiem pokrycia przez Spółdzielnię w całości kosztów przedsięwzięcia. Pieniądze na ten cel uzyskano ze sprzedaży działek, o łącznej powierzchni 65 tys. m2, dla nabywców nie będących pracownikami kolei, pobierając należność w gotówce płatnej do kasy Spółdzielni, a nie do Urzędu Ziemskiego. Koszt 1 m2 działki wahał się w granicach 1,10 do 1,60 zł.
Sprawa lokalizacji budynku stacji ciągnęła się 3 lata, gdyż bardzo długo trwał spór Ministerstwa Komunikacji z Zarządem Spółdzielni o miejsce budowy. Zwyciężył wreszcie postulat Spółdzielni usytuowania przystanku tak, by mieszkający przy początkowej ulicy osiedla - Druskienickiej, jak i przy ostatniej Kosowskiej, mieli taką samą drogę. Ostatecznie stacja umiejscowiona została na wysokości ulicy Krynickiej.
Projekt budowy przystanku wykonali pracownicy Wydziału Drogowego DOKP i obejmował on dwa perony, budynek poczekalni z kasą biletową, zajazd od strony osiedla i zejście z peronów po skarpie. Zgodnie z przepisami sanitarnymi zaprojektowano toaletę (wtedy nazywaną sławojką) i szopę na opał. Projekt ten wykonano w 1931 r. i w tymże samym roku przystąpiono do budowy, zatrudniając siłę fachową, czyli zawiadowcę odcinka drogowego Poznań II, kilku robotników kolejowych oraz kilkunastu bezrobotnych. Krawężniki peronów wykonano z podkładów kolejowych, środek wysypując żużlem, który był potem mocno ubijany. Budowę budynków stacyjnych powierzono majstrowi murarskiemu Kukurendzie z Dopiewa, któremu pomagali dwaj synowie. Roboty stolarskie wykonał stolarz z Podolan - Józef Tabaka. Koszt tej inwestycji nie przekroczył 9.500 zł.
Wreszcie koniec zwieńczył dzieło. Tak wspomina ten dzień Franciszek Andrzejewski - sekretarz Zarządu Spółdzielni.
Pamiętam ten piękny słoneczny dzień 1932 r., kiedy to według nowego rozkładu jazdy po raz pierwszy pociąg osobowy zatrzymywał się na naszym przystanku, noszącym wówczas nazwę Golęcin. Razem z członkami Zarządu i Rady Nadzorczej przyjechali tym pociągiem przedstawiciele Dyrekcji Okręgowej i Ministerstwa. Jak istotną była ta zdobycz naszej pracy dla mieszkańców, świadczyła ich masowa obecność na przystanku w chwili nadejścia pociągu. Z każdej zamieszkałej w Osiedlu rodziny była przynajmniej jedna osoba. Czuli potrzebę naocznego przekonania się, że łączność ich z miastem zwielokrotniła się.
Widzimy ich odświętnie ubranych, uradowanych, którym ktoś z pociągu zrobił zdjęcie i dzięki temu oni i ich dzieło zostało uwiecznione po wsze czasy. Dzisiaj po stacji kolejowej Poznań-Golęcin a później Poznań-Podolany nie pozostał żaden ślad, pozostali tylko ludzie czekający na peronie na starej, przedwojennej fotografii.

Sprawa lokalizacji budynku stacji ciągnęła się 3 lata, gdyż bardzo długo trwał spór Ministerstwa Komunikacji z Zarządem Spółdzielni o miejsce budowy. Zwyciężył wreszcie postulat Spółdzielni usytuowania przystanku tak, by mieszkający przy początkowej ulicy osiedla - Druskienickiej, jak i przy ostatniej Kosowskiej, mieli taką samą drogę. Ostatecznie stacja umiejscowiona została na wysokości ulicy Krynickiej.
Projekt budowy przystanku wykonali pracownicy Wydziału Drogowego DOKP i obejmował on dwa perony, budynek poczekalni z kasą biletową, zajazd od strony osiedla i zejście z peronów po skarpie. Zgodnie z przepisami sanitarnymi zaprojektowano toaletę (wtedy nazywaną sławojką) i szopę na opał. Projekt ten wykonano w 1931 r. i w tymże samym roku przystąpiono do budowy, zatrudniając siłę fachową, czyli zawiadowcę odcinka drogowego Poznań II, kilku robotników kolejowych oraz kilkunastu bezrobotnych. Krawężniki peronów wykonano z podkładów kolejowych, środek wysypując żużlem, który był potem mocno ubijany. Budowę budynków stacyjnych powierzono majstrowi murarskiemu Kukurendzie z Dopiewa, któremu pomagali dwaj synowie. Roboty stolarskie wykonał stolarz z Podolan - Józef Tabaka. Koszt tej inwestycji nie przekroczył 9.500 zł.
Wreszcie koniec zwieńczył dzieło. Tak wspomina ten dzień Franciszek Andrzejewski - sekretarz Zarządu Spółdzielni.
Pamiętam ten piękny słoneczny dzień 1932 r., kiedy to według nowego rozkładu jazdy po raz pierwszy pociąg osobowy zatrzymywał się na naszym przystanku, noszącym wówczas nazwę Golęcin. Razem z członkami Zarządu i Rady Nadzorczej przyjechali tym pociągiem przedstawiciele Dyrekcji Okręgowej i Ministerstwa. Jak istotną była ta zdobycz naszej pracy dla mieszkańców, świadczyła ich masowa obecność na przystanku w chwili nadejścia pociągu. Z każdej zamieszkałej w Osiedlu rodziny była przynajmniej jedna osoba. Czuli potrzebę naocznego przekonania się, że łączność ich z miastem zwielokrotniła się.
Widzimy ich odświętnie ubranych, uradowanych, którym ktoś z pociągu zrobił zdjęcie i dzięki temu oni i ich dzieło zostało uwiecznione po wsze czasy. Dzisiaj po stacji kolejowej Poznań-Golęcin a później Poznań-Podolany nie pozostał żaden ślad, pozostali tylko ludzie czekający na peronie na starej, przedwojennej fotografii.






