Rada Osiedla Podolany
Kronika Podolan
Dla mieszkańców
Ankieta
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.
14/12/2009 13:53
WITAMY W NOWEJ ODSŁONIE SERWISU RADY OSIEDLA PODOLANY i zapraszamy do korzystania ! 

Przetłumacz stronę
Kronika Podolan - część I
Piotr Zubielik
MOJE PODOLANY
Część I
MOJE PODOLANY
Część I
Podolany to kilkutysięczne osiedle położone w północnej części Poznania, na granicy z Suchym Lasem. Zwykle opisując historię jakiejś miejscowości relację rozpoczyna się od opisu badań archeologicznych na tym terenie. Sądząc, że w okolicach tak mało znanego siedliska ludzkiego, jak Podolany, tego typu badania raczej nie miały miejsca, można się srodze zawieść. W Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich z 1887 roku znajdujemy adnotację, że w okolicach Gołęcina (obecnie Golęcina), a Podolany były wówczas folwarkiem wchodzącym w jego skład, odkryto kamienne groby skrzyniowe w kształcie kwadratu, z nich wydobyto urny z pokrywami wypukłemi, podobnemi do kapelusza; dwie urny z twarzami, jedna 23 cent. wysoka z nosem bez oczu, druga 18 cent. wysoka także i z oczami. O odkryciu wczesnośredniowiecznych miejsc zamieszkiwania człowieka w okolicach Bogdanki wspomina się także w Historii Miasta Poznania.
W aktach grodzkich Poznania z 1619 r. w dokumencie Taryfa łanowego województwa poznańskiego można odczytać zapis dotyczący podatku, jaki odprowadzano ze wsi Goniecino Królewskie do skarbu Rzeczypospolitej. Trudno określić, czy już wtedy istniał folwark i czy na te dochody pracowali ludzie zamieszkujący teren dzisiejszych Podolan.
Później wieś Goniecino (Gonęcino, Golęcino, Golęcina) została, przyjmując dzisiejsze nazewnictwo, sprywatyzowana i zmieniała na przestrzeni dziejów właścicieli. W 1785 r. Ignacy i Adam Miaskowscy sprzedali Golęcin wraz z folwarkiem Podolany Karolowi i Antoniemu Bojanowskim. Zachował się bardzo dokładny inwentarz dóbr tych majątków, będący załącznikiem do aktu sprzedaży. Z tego dokumentu dowiadujemy się, między innymi, że ... komorników jest 4, Gracz, Szczepan, Wincenty, Krzysztof na Podolanach. Ci robią co tydzień ręczną dni 3 i tłukę we żniwa przez tydzień, to jest w jeden tydzień idą na tłukę, w drugi nie idą, za która dostaną po garcu piwa. Dymowego dają na każdą ratę po zł 2 gr 18. Kopczyznę z nich każdy bierze żyta z pola snopów takich, jakich na pan wiążą, mend. 5, jęczmienia mend. 5, na jarzynę biorą roli na groch prętów 3, na jęczmień prętów 4, na rzepik pręt 1 1/2, na rzepę prętów 3. Do jarzyny, kapusty i owiec strzyżenia równo z chałupnikami chodzą, sierpowego i rydlowego biorą żyta rozchodniej miary po wiert. 2, które to żyto już wszystko i wszyscy komornicy wzięli. W inwentarzu odnotowano, że na Podolanach była karczma (... kaczmarz podolański kontraktowy co rok robi bydłem dni 6, ręczną w żniwa dni 10, świętojankę od szynku bierze, dymowego daje na każdą ratę po zł 5 gr 7 1/2 , do owiec strzyżenia chodzi), a jednym z zadań folwarku była hodowla owiec (... owczarz podolański podług kontraktu ordynaryją bierze, którą już wszystkę do roku do św. Michała wybrał, dymowego na każdą ratę daje po zł 3). Na Podolanach mieszkał też wtedy niejaki Sztuma, który ... z pomieszkania daje czynszu na rok na św. Wojciecha zł 20, dymowego na każda ratę zł 3 gr 15, w żniwa ręczną robi dni 6, do owiec strzyżenia posyła.
W Opisaniu historyczno-statystycznym Wielkiego Księztwa Poznańskiego J. Bobrowicza z 1846 r. podano, że właścicielem Golęcina był Piotr Koszutski, a w folwarku Podolany były trzy dymy i zamieszkiwało w nim 15 osób. Niedaleko była osada Podolany Ol.[ędry], zamieszkała przez przybyszów z zachodniej Europy, z jednym dymem i 8 mieszkańcami. Podczas zaborów majątek Golęcin i Podolany był w rękach niemieckich, a ostatnim jego właścicielem z nadania pruskiej Komisji Kolonizacyjnej, w uznaniu zasług wojennych, został urodzony w Poznaniu, Paul von Hindenburg - późniejszy prezydent Republiki Weimarskiej.
Po odzyskaniu niepodległości majątek Golęcin przeszedł w ręce Uniwersytetu Poznańskiego, a jego część - Podolany - wykupiony został przez Spółdzielnię Osadniczą pracowników kolejowych z o.o w Poznaniu, i tak powstało osiedle, które dzisiaj jest jednym z najpiękniejszych w Poznaniu. Adam Itkowiak - jeden z pierwszych mieszkańców osiedla tak wspomina swoją pierwszą wyprawę na Podolany. Tramwaj kończy bieg w Golęcinie. Dalej szło się pieszo wzdłuż koszar wojskowych, przez lasek, koło masztu radiostacji wojskowej (dzisiejsze baraki), drogą między bunkrami, wzdłuż toru kolejowego linii Poznań-Piła i nieco w prawo polną drogą (dzisiejszą Druskiennicką) zadrzewioną starymi topolami. Wiele z nich straszyło uschniętymi konarami. W pobliżu stała olbrzymia, otwarta stodoła z niezliczoną ilością wron i gawronów, które podnosiły straszliwy skrzek na zbliżających się wtedy jeszcze intruzów. Dzisiejsza ulica Zakopiańska była ledwie widoczną polną drogą, prowadzącą do nikąd.
W aktach grodzkich Poznania z 1619 r. w dokumencie Taryfa łanowego województwa poznańskiego można odczytać zapis dotyczący podatku, jaki odprowadzano ze wsi Goniecino Królewskie do skarbu Rzeczypospolitej. Trudno określić, czy już wtedy istniał folwark i czy na te dochody pracowali ludzie zamieszkujący teren dzisiejszych Podolan.
Później wieś Goniecino (Gonęcino, Golęcino, Golęcina) została, przyjmując dzisiejsze nazewnictwo, sprywatyzowana i zmieniała na przestrzeni dziejów właścicieli. W 1785 r. Ignacy i Adam Miaskowscy sprzedali Golęcin wraz z folwarkiem Podolany Karolowi i Antoniemu Bojanowskim. Zachował się bardzo dokładny inwentarz dóbr tych majątków, będący załącznikiem do aktu sprzedaży. Z tego dokumentu dowiadujemy się, między innymi, że ... komorników jest 4, Gracz, Szczepan, Wincenty, Krzysztof na Podolanach. Ci robią co tydzień ręczną dni 3 i tłukę we żniwa przez tydzień, to jest w jeden tydzień idą na tłukę, w drugi nie idą, za która dostaną po garcu piwa. Dymowego dają na każdą ratę po zł 2 gr 18. Kopczyznę z nich każdy bierze żyta z pola snopów takich, jakich na pan wiążą, mend. 5, jęczmienia mend. 5, na jarzynę biorą roli na groch prętów 3, na jęczmień prętów 4, na rzepik pręt 1 1/2, na rzepę prętów 3. Do jarzyny, kapusty i owiec strzyżenia równo z chałupnikami chodzą, sierpowego i rydlowego biorą żyta rozchodniej miary po wiert. 2, które to żyto już wszystko i wszyscy komornicy wzięli. W inwentarzu odnotowano, że na Podolanach była karczma (... kaczmarz podolański kontraktowy co rok robi bydłem dni 6, ręczną w żniwa dni 10, świętojankę od szynku bierze, dymowego daje na każdą ratę po zł 5 gr 7 1/2 , do owiec strzyżenia chodzi), a jednym z zadań folwarku była hodowla owiec (... owczarz podolański podług kontraktu ordynaryją bierze, którą już wszystkę do roku do św. Michała wybrał, dymowego na każdą ratę daje po zł 3). Na Podolanach mieszkał też wtedy niejaki Sztuma, który ... z pomieszkania daje czynszu na rok na św. Wojciecha zł 20, dymowego na każda ratę zł 3 gr 15, w żniwa ręczną robi dni 6, do owiec strzyżenia posyła.
W Opisaniu historyczno-statystycznym Wielkiego Księztwa Poznańskiego J. Bobrowicza z 1846 r. podano, że właścicielem Golęcina był Piotr Koszutski, a w folwarku Podolany były trzy dymy i zamieszkiwało w nim 15 osób. Niedaleko była osada Podolany Ol.[ędry], zamieszkała przez przybyszów z zachodniej Europy, z jednym dymem i 8 mieszkańcami. Podczas zaborów majątek Golęcin i Podolany był w rękach niemieckich, a ostatnim jego właścicielem z nadania pruskiej Komisji Kolonizacyjnej, w uznaniu zasług wojennych, został urodzony w Poznaniu, Paul von Hindenburg - późniejszy prezydent Republiki Weimarskiej.
Po odzyskaniu niepodległości majątek Golęcin przeszedł w ręce Uniwersytetu Poznańskiego, a jego część - Podolany - wykupiony został przez Spółdzielnię Osadniczą pracowników kolejowych z o.o w Poznaniu, i tak powstało osiedle, które dzisiaj jest jednym z najpiękniejszych w Poznaniu. Adam Itkowiak - jeden z pierwszych mieszkańców osiedla tak wspomina swoją pierwszą wyprawę na Podolany. Tramwaj kończy bieg w Golęcinie. Dalej szło się pieszo wzdłuż koszar wojskowych, przez lasek, koło masztu radiostacji wojskowej (dzisiejsze baraki), drogą między bunkrami, wzdłuż toru kolejowego linii Poznań-Piła i nieco w prawo polną drogą (dzisiejszą Druskiennicką) zadrzewioną starymi topolami. Wiele z nich straszyło uschniętymi konarami. W pobliżu stała olbrzymia, otwarta stodoła z niezliczoną ilością wron i gawronów, które podnosiły straszliwy skrzek na zbliżających się wtedy jeszcze intruzów. Dzisiejsza ulica Zakopiańska była ledwie widoczną polną drogą, prowadzącą do nikąd.






